Polish ruling party leader Kaczyński is against EU’s dismantling #LePen

pisor.png

According to the press article published in “Rzeczpospolita”:

  • French “National Front” presidential candidate Marine LePen is looking forward to “make an offer” on EU to polish leader of Law and Justice Party 
  • The newspaper puts LePen, Hungarian PM Orban and the former PM Kaczyński together on a front of “dismantling EU”
  •  Jarosław Kaczyński denies on the press conference saying that he would want EU to last and become a superpower
Advertisements

Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu…

24498636373_2677835747_o.jpg
Photo by eeas / CC BY-NC 2.0

To piękne zdjęcie grupowe ze spotkania Rady Europejskiej zostało wykonane w ubiegłym roku. W samym centrum sceny umieszczono premierów Polski i Węgier. Tuż przed Beatą Szydło i Viktorem Orbanem stanął dumny polityk europejski, prezentujący się z uśmiechem godnym szczęśliwego syna europejskich liderów z tylnego planu. Jednak życie nie jest tak proste, jakby mógł na to wskazywać obraz utrwalony przez fotografa, toteż naiwną sielankę muszą zburzyć fakty. Co jest oczywiste, bowiem ani Premier Szydło z węgierskim liderem nie są małżeństwem, ani też uśmiechnięty 50-letni kawaler holenderski – Mark Rutte – z racji skromnej, bo tylko 4-letniej różnicy wieku względem poprzedników, na ich syna się nie nadaje. Jeżeli już, to prędzej na młodszego brata, którego nie sposób nie zauważyć – w końcu wzrost jest jedną z tych cech, które gdy osiągną wartość wyższą niż przeciętną, od razu rzucają się w oczy. 185 cm – tyle wzrostu podobno otrzymał holenderski premier, w genetycznym spadku po swoim ojcu Izaaku.

Le prestige du Conseil européen

W Radzie Europejskiej, podobnie jak w tradycyjnej rodzinie istnieją pewne zależności, na które jej członkowie nie mają wpływu. I wcale nie trzeba ich długo szukać – wystarczy spojrzeć nie dalej niż na podłogę. Pod stopami stowarzyszonych w RE znajdują się miniaturki flag, państw z których pochodzą. Szanująca się instytucja unijna, skupiająca najważniejszych polityków z europejskich krajów, przed wykonaniem pamiątkowego zdjęcia musi wykorzystać biurokratyczne zaplecze kadrowe, aby ustalić dedykowany

8556452055_078aed3c03_z

Photo by European Council / CC BY-NC 2.0

ordnung deptania flag narodowych. Tym sposobem każdy przedstawiciel państwa członkowskiego, o ile nie popełni błędu, będzie mógł deptać barwy tylko swojego państwa. A jeżeli popełni? Cóż, symboliczny atak na konkretną nację nie jest taki prosty, ze stereotypowego punktu widzenia. Dajmy na to – gdyby narodowcy z Węgier lub Polski chcieli dokonać błyskawicznego “Stifelkriegu” na włości niemieckie, musieliby przebiec do końca podestu… i choć stratowanie po drodze terytorium Sobotki, z uwagi na historyczny, pacyfistyczny styl Czech może i nie stanowiłoby większego problemu, to czemu winna jest na przykład Portugalia, umieszczona w towarzystwie kanclerz Merkel? Już nie pytam, czy otoczenie ciemnej karnacji premiera stanowi podkreślenie wizerunku otwartości kulturowej Niemiec, czy raczej filar politycznie poprawnej obrony, bazujący w razie ataku na okrzyku “dyskryminacja”. Mir bloßem Auge kann man hier das große Durcheinander sehen. Nie zamierzam też dociekać, ilu z czytelników zaczęło już sprawdzać, którzy z przedstawicieli europejskich depczą swoje flagi, którzy stają przed lub za nimi i starają się unikać tego haniebnego aktu. Dlaczego? Ponieważ wszyscy czytelnicy powinni wiedzieć, iż podobno najbardziej liczy się prestiż.

Przy tej okazji warto wspomnieć o toczącym się w ostatnich dniach i tygodniach pojedynku w sprawie wyboru tzw. “prezydenta Unii”. W debacie publicznej wielokrotnie padały pytania odnośnie do tego, co dane państwo uzyskuje z faktu obsadzania stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej przez obywatela swojego kraju. I każdorazowo, niezależnie od tego jak bardzo dana dyskusja nie byłaby zażarta, musi paść to magiczne słowo – prestiż. Ci z bardziej wnikliwych obserwatorów powinni już zadać sobie pytanie o to, które państwo reprezentuje szef RE, a ujmując rzecz jeszcze prościej – którą z flag może deptać? Otóż przewodniczący dysponuje jedynym w swoim rodzaju prestiżem, który pozwala mu na deptanie dowolnej z dostępnych flag, bez konieczności deptania swojej i wycierania butów w barwy tego kraju, z  którego się wywodzi. Przewodniczący ustawiony jest na emblemacie unijnym, a emblemat ten dodatkowo wyróżniony jest ponad wszystkimi, jako jedyny. Na tym polega prestiż bycia bezpaństwowcem.

Jednak polska godność to więcej niż prestiż.

32532540673_0bf874fb7e_o
Wreszcie lider Polski stara się przywrócić biało-czerwonej należne, widoczne miejsce. To nie wynika z kalkulacji doraźnych zysków i partykularnych interesów głodnej euro jednostki, lecz z poczucia obowiązku względem Państwa Polskiego, względem rodaków i miejsca pochodzenia. Podczas gdy niektórzy starają się na siłę wmówić Polakom, że polski kandydat musi zawsze zwyciężać, a jeżeli przegra, to przegrywa też Polska. Nic podobnego. Gdy Polska zajmuje godne miejsce, to polski kandydat nigdy nie przegrywa. Pytanie jakie należy sobie zadać powinno brzmieć: czy polski kandydat jest w stanie wygrać, gdy Polska leży pod czyimiś butami? Co to za zwycięstwo, gdy patrzysz jak jedna polska kobieta, sama występuje przeciwko wszystkim tym, którzy oferują europejski “prestiż” deptania państw narodowych, w zamian za porzucenie polskiej godności? Gdy obcokrajowcy pytają ze zdziwieniem, czy nie dostajecie pieniędzy jak inni?

Komentarz od Autora:
Gdybym był polskim przewodniczącym w RE, czułbym się upokorzony że w ogóle polska kobieta musi upominać się o coś, co powinienem wywalczyć przez ostatnie 2,5 roku; że musi domagać się tego sama – bez poparcia 27 państw i … jedynego “Polaka” w Radzie Europejskiej (w dodatku przewodniczącego). Na szczęście nie mam nic wspólnego z tym “europejskim prestiżem”, więc mogę być dumny z postawy Pani Premier Szydło – tak jak miliony wartych godności Polaków.

Tekst ukazał się na platformie salon24.pl pt. “Miliony dumnych Polaków kontra 28 liderów upokorzenia”.